Purina ONE - Badanie „30 dni”

Książeczka zdrowia kota

Flo

Dzień 1

Witam wszystkie koty świata i ich opiekunów. Mam na imię Flo i jestem piękną kotką. Moja pani jest bardzo zapracowana, więc ustaliłyśmy, że to ja zajmę się całym przedsięwzięciem związanym z pyszną karmą PURINA-ONE. Bardzo ucieszyłam się na moją przesyłkę, bo bardzo lubię chrupać jedzonko, a dostałam go całe mnóstwo. Na większe problemy ze swoim zdrowiem nie narzekam (mam 20 miesięcy), choć domownikom nie za bardzo pasują moje wszędobylskie kłaczki. Wiem, że muszę dbać o sierść, ząbki, pazurki, oczęta, nie dać się pchłom i kleszczom, a także szczepić się i odrobaczać, dlatego regularnie odwiedzam Pana Weterynarza. Staram się również odżywiać zdrowo, choć nie pogardzę natrętną muchą... Dzisiaj padał deszcz, a moja pani była cały dzień w pracy. Nie biegałam po ogródku, więc nadrobiłam zaległości w spaniu. Teraz pani już wróciła, ale robi się późno i chyba powrócę do spanka. Do zobaczenia jutro :-)

Ale będzie zabawa! Szalałam cały dzień Dobranoc

Dzień 2

Dzisiaj już się wypogodziło i bez przeszkód mogłam wyjść do ogrodu. Nie ma jeszcze trawnika, ale ja już bawię się w kosiarkę i pomagam mojej pani w pozbywaniu się chwastów. Nie posiadam chwytnych kciuków, więc musi mi wystarczyć moje uzębienie. Gryzę co większe źdźbła i bardzo to lubię. Nie ma obawy, że coś mi zaszkodzi, bo cały pyszczek chronią aktywne składniki mineralne zawarte w mojej karmie PURINA-ONE. Muszę się przyzwyczaić do jedzenia samych chrupkich granulek, bo dotychczas dostawałam też mięso w sosie. Myślę, że nie będzie z tym większych kłopotów, co najwyżej wypiję ciut więcej wody. Dzisiaj pani nalała mi też do miseczki trochę świeżego mleka prosto od krowy, w które zaopatrujemy się u zaprzyjaźnionej sąsiadki. Mleko bardzo mi smakuje, ale ze względów zdrowotnych dostaję je tylko jeden raz w tygodniu. Jestem przekonana, że odrobina mleka w połączeniu ze zdrową karmą da wspaniałe rezultaty.

Zabawa w kosiarkę Łyk mleka po pysznym posiłku No i zasłużona drzemka

Dzień 3

Dzisiaj rano moja pani miała mnóstwo bardzo ważnych spraw do załatwienia. Wróciła zmęczona i zaraz położyła się spać, wszystko więc spadło na moją kocią głowę. Musiałam wybrać się na patrol, by sprawdzić, czy nikt nie wtargnął na naszą posesję. Czasami przychodzi tu rudy kocur, ale ja go nie lubię i przeganiam, gdzie pieprz rośnie. Wcale się go nie boję, chociaż jestem dużo mniejsza od niego. Dzisiaj nie miał odwagi się pojawić (może widział z daleka, że trzymam straż?). Bardzo lubię natomiast młodszą burą koleżankę, którą poznałam, jak była bardzo malutka. Mieszka na tym samym osiedlu i często bawimy się w "chowanego" i "koci koci łapci". Razem też biegamy po sąsiednich polach i łąkach. Do wszystkich tych zabaw potrzebny jest sprawny układ ruchu i zdrowe stawy, więc z zapałem pałaszuję moją karmę PURINA-ONE, która mi w tym bardzo pomaga.

Patrol obywatelski Stąd mam najlepszy widok Jedno z pierwszych spotkań z burą

Dzień 4

Jutro mają przyjechać do nas nowi mieszkańcy. Nazywają się gupiki i są rybami. W domu już jest akwarium, ale pływają tylko dwie rybki i chyba jest im smutno. Wiem, co sobie myślicie, lecz ja lubię tylko patrzeć na nie. Ryby zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3 i 6, ale zawiera je także PURINA-ONE. I to mi wystarcza. Dzisiaj pomagałam pani czyścić akwarium, żeby rybki dobrze się czuły w nowym miejscu. Gdy myślałam, że w akwarium został tylko żwirek, wskoczyłam do środka, żeby skontrolować wszystko z drugiej strony. Równie szybko z niego wyskoczyłam, gdy okazało się, że w zagłębieniach jest mnóstwo wody! Pani nie była zbyt zadowolona, bo dużo wody wylądowało na podłodze. Z kotów podobno tylko tygrysy i niektóre lwy lubią bawić się w wodzie, ale musiałam sprawdzić to na własnej skórze. Zdecydowanie wolę położyć się na pokrywie akwarium, jest tam tak cieplutko...

Rybi domek już wysprzątany Dowody przestępstwa Czekam na nowych mieszkańców

Dzień 5

Jeszcze niedawno myślałam, że jestem jednym z nielicznych kotów na świecie. Pamiętałam, co prawda, moją mamę i czwórkę braci, ale tuż po opuszczeniu ich widziałam tylko ludzi. Była zima i nie mogłam często wychodzić na dwór. Na szczęście na wiosnę odwiedziła mnie mała bura kotka, która zamieszkała w sąsiedztwie. Później odwiedzały mnie też dwa rude koty, jedna czarna kotka i jeszcze jedna kotka bardzo podobna do mnie. Już wiedziałam, że nie jestem sama. W tym roku na wiosnę, zaraz za płotem ogrodu siostry mojej pani, pojawiła się gromadka maluśkich kotków. Dopiero się urodziły i jeszcze nie mogę ich zobaczyć, żeby ich mama się nie denerwowała. Pani pokazała mi dzisiaj ich zdjęcie w komputerze. Wy też możecie je zobaczyć i poczytać o nich na stronie http://blog.pikinini.pl/2009/male-kotki/ . Na razie są karmione mlekiem mamy, ale mam nadzieję, że już niedługo będą mogły jeść PURINĘ i urosną na tyle, że będą mogły się ze mną bawić.

Moja pierwsza koleżanka Małe kotki schowane w trawie Oglądam zdjęcia przyjaciół

Dzień 6

Już wcześniej wspominałam o rudym kocie, za którym nie przepadam. Dwa dni temu, na tarasie, nastąpiło małe starcie między nami, ale padał deszcz i rudy szybko uciekł. Zawsze go przeganiałam, ale troszeczkę czułam przed nim respekt. Dzisiaj rano sama siebie zaskoczyłam. Gdy zobaczyłam rudego w pobliżu mojego domu, bez cienia strachu rzuciłam się na niego i stoczyliśmy dość długą i głośną walkę. Nawet pani wyszła z domu zobaczyć, co się dzieje. Na moją odwagę miała wpływ chyba karma PURINA-ONE, którą od kilku dni się odżywiam. Czuję przypływ sił witalnych i mam wrażenie, że mogę stawić czoło całemu światu! To zdaje się między innymi efekt działania cynku zawartego w jedzeniu. Po walce rudy odszedł, czołgając się po ziemi z podwiniętym ogonem. Pilnowałam, żeby znalazł się z drugiej strony ogrodzenia i dopiero wtedy wyprostował się i zniknął w wysokiej trawie. Byłam naprawdę z siebie dumna!!!

Konfrontacja na tarasie Atak Po starciu

Dzień 7

Kilka dni temu w sąsiednim ogrodzie dzieci grały w piłkę. W pewnym momencie piłka wpadła między świerki i jeden z graczy ruszył na jej poszukiwanie. Nagle usłyszałam okrzyk: tu jest królik! Zaczęłam się rozglądać, ale żadnego królika nie widziałam. Zobaczyłam natomiast wpatrzone we mnie oczy dzieci. Dopiero po chwili odkrywczo stwierdzili: Nie, to kot! Czy coś jest ze mną nie tak? Od swojej pani dowiedziałam się, że podobne „związki” miały już miejsce w kociej historii. Na przykład na planie „Ostatniej paróweczki hrabiego Barry Kenta” (film "Miś") z braku odpowiedniego aktora, rekwizytor przebiera kota za zająca, a w efekcie koto-zając ucieka przed psami na drzewo. Na drzewa już umiem wchodzić, a nawet schodzić, więc może zostanę aktorką? Dzisiaj obejrzałyśmy całego „Misia”, a pani powiedziała, że jak będę jadła PURINĘ-ONE, to moja skóra będzie błyszczała, jak to tylko u kotów możliwe i już nikt mnie nie pomyli z jakimś uszakiem. I to jest słuszna koncepcja.

Koto-zając z filmu "Miś" Ja też tak potrafię! I kto tu widzi podobieństwo?

Dzień 8

W akwarium już pływają sobie nowi mieszkańcy i mam teraz bardziej kolorowy obrazek do oglądania. Moja pani też się cieszy, ale martwi ją inny nowy mieszkaniec. Zadomowił się w ogródku i nazywa się kret. Na razie nie widać dużych szkód zrobionych przez niego, bo nie mamy jeszcze trawnika, ale nie wiadomo, co będzie z kwiatkami na skalnym murku. Kret bardzo dobrze się tam czuje, bo w dzień murek mocno się nagrzewa i w nocy oddaje całe ciepło. Ja sama lubię sobie trochę poleżeć na takich kamieniach. Kret robi w ziemi długie korytarze i korzenie niektórych roślin wiszą w powietrzu. Kwiatki robią się wtedy słabe, bo nie mają co pić i mogą uschnąć. Chciałam pomóc pani przegonić kreta i trochę rozkopywałam ziemię w jego poszukiwaniu. Niestety, żadnego nie znalazłam, ale się tym nie przejmuję. Dzięki karmie PURINA-ONE mam coraz silniejsze łapki i w ogóle się nie męczę. Niech kret ma się na baczności! Jutro powrócę!

Nowy mieszkaniec ogrodu Kotka na gorącym kamiennym murku Gdzie jest ten kret?

Dzień 9

W ciągu paru ostatnich miesięcy razem z moją panią słuchałam doniesień o dużych kotach pojawiających się w różnych miejscach naszego kraju. W tym miesiącu ktoś widział dużego czarnego kota w Wielkopolsce, w gminie sąsiadującej z naszą. Dotychczas wielkie koty widziałam jedynie na zdjęciach. W domu mojej pani był kalendarz, a w nim fotografia skaczącej pantery śnieżnej. W jej rodzinie musieli jeść PURINĘ-ONE od pokoleń! Ja skaczę wysoko w pogoni za motylkami, ale tak jeszcze nie potrafię. Dzisiaj pani pokazała mi w komputerze podejrzane koty z okolic Opola i Kielc. Właściwie, czy one są takie duże? Przegoniony przeze mnie rudy kocur wcale tak bardzo się od nich nie różni, przynajmniej z daleka. Jakby co, ja też mam ostre pazury i jestem gotowa do walki w obronie mojej pani i mojej miseczki. Nie oddam żadnej pumie ani jednej granulki mojej pysznej karmy PURINA-ONE!

Już niedługo też tak będę skakała Duży kot widziany w okolicach Kielc Pokonany kocur z okolic mego domu

Dzień 10

Kiedy moja pani idzie do łazienki, ja drepczę za nią i razem robimy toaletę. Siadam sobie wtedy na parapecie okiennym i zabieram się za czyszczenie futerka. W kąciku łazienki stoi moja kuweta, którą pani regularnie czyści i nasypuje świeżego żwirku. Dzisiaj od samego rana biegałam po ogródku. Przyznam się, że także po ogródku sąsiadów, ale niech się nie martwią. Staram się nie zniszczyć roślinek. Jestem bardzo dobrze wychowaną kotką i nawet z najdalszych granic mojego terytorium przybiegam zawsze do kuwety i nic nie zostawiam na grządkach. Dzięki odpowiednio dobranym składnikom mineralnym zawartych w karmie PURINA-ONE, nie mam żadnych problemów z układem moczowym. Także z układem trawiennym wszystko jest w porządku, bardzo dobrze przyswajam karmę i kuweta jest odwiedzana przeze mnie kilka razy dziennie. Właśnie skorzystałam z niej po raz kolejny i już uciekam do ogrodu (sąsiadów, hi, hi, hi).

Poranna toaleta Wypraszam sobie! W zaprzyjaźnionym ogrodzie

Dzień 11

Wczesnym rankiem pani zakomunikowała, że będziemy jeść dania z grilla. Powiedziała, że trzeba rozpalić specjalny węgiel, a potem na ruszcie położyć mięsko i warzywa. Postanowiłam przyjrzeć się wszystkiemu z bezpiecznego miejsca. Znalazłam dużą misę na tarasie, wygodnie się ułożyłam i czekałam. Nie chciałam nikomu przeszkadzać, ale po chwili pani zaczęła mnie wyganiać. Później przekonałam się, że rzeczywiście to miejsce nie było zbyt bezpieczne. W dużej misie pani rozpaliła ogień, a potem zaczęło się przyjęcie. To raczej nie dla mnie. Ja wolę moją PURINĘ-ONE z kurczakiem i ryżem. Po obiadku postanowiłam odpocząć. Położyłam się wygodnie na nagrzanych kamieniach i obserwowałam jaszczurki i ptaszki, które niedaleko mają swój domek. Słoneczko świeciło i nie chciało mi się za nimi biegać. Nawet wieczorem, już w domu, dałam spokój muchom i tylko sobie na nie patrzyłam.

Coś mi tu nie pasuje Wolę obserwować ptaszki Ale tych much duuuuużo!

Dzień 12

Uwielbiam okolicę, w której mieszkam razem z moją panią. Za płotem rozciągają się łąki i pola uprawne. Gdy jest ładna pogoda, pani pozwala mi tam pobiegać. Na łąkach uganiam się za wszystkimi fruwającymi chrząszczami i żukami, ale najbardziej lubię motyle. Są takie kolorowe, a mój koci instynkt nie pozwala mi przejść obok nich obojętnie. Dotychczas zbytnio się nie oddalałam, bo przecież najpierw muszę dokładnie poznać wszystkie bliższe źdźbła trawy i dziko rosnące brzózki, ale myślę, że niebawem wyruszę gdzieś dalej. Zauważyłam, że w pogoni za motylkami skaczę coraz wyżej i mało który owad potrafi mi się wymknąć. Dzisiaj też zrobiłam sobie wyprawę za płot. Towarzyszyły mi w niej skrzeczące sroki i inne ptaki. Po kilkugodzinnych harcach wróciłam do mojej miseczki pełnej pysznej karmy PURINA-ONE, a teraz leżę sobie wygodnie na fotelu. Leżę i myślę, a do głowy przychodzą mi różne kocie myśli…

Buszująca w zbożu Kto mnie znajdzie? Kontempluję

Dzień 13

Jak chyba wszystkie koty, uwielbiam wskakiwać we wszystkie możliwe dziury, otwarte torby i kartony. Gdy moja pani coś kupuje lub dostaje przesyłkę zapakowaną w karton, zostawia go na kilka dni na podłodze, żebym mogła się nim pobawić. Wskakuję wtedy do środka, obgryzam brzegi, a potem leżę w nim i sobie odpoczywam. Ostatnią moją zabawką jest karton od karmy PURINA-ONE. Wewnątrz otacza mnie przemiły zapach i tylko jakaś ważna rzecz może mnie wyciągnąć ze środka, na przykład latająca mucha. Dzisiaj z wnętrza kartonu obserwowałam też mrówki biegające po podłodze. Skąd one się tu wzięły? Niech wracają do swojego ogrodu. Tam jest ich całe mrowie . Pani psiknęła specjalnym płynem przy wyjściu na taras i na samym tarasie, a potem pilnowała, żebym tego płynu nie lizała. Mrówki chyba się wyniosły. Mogę znowu położyć się w kartonie i trochę pospać.

Mrówki mnie tu nie znajdą O co chodzi? Muszę sobie pospać

Dzień 14

Dzisiaj moja pani zostawiła mnie samą na cały dzień. Nie mogłam wyjść na dwór, więc poleżałam sobie na moim oknie. Jest ono bardzo duże i po południu bardzo dobrze nasłonecznione. Są tu rośliny w ogromnych donicach i moje dwa domki-drapaki. Lubię sobie siedzieć na domkowych platformach i obserwować okolicę. Za oknem rośnie drzewo, na którym zimą pani zawiesza jedzonko dla ptaków. Na pewno nie jest tak dobre, jak PURINA-ONE, ale sikorkom i gilom smakuje, a ja lubię na nie patrzeć. Gdy położę się we włochatym domku, słoneczko tak miło przygrzewa. Budka drugiego domku znajduje się na dole, schowana za jedną z donic. To moje ulubione miejsce, gdy do pani przyjeżdża dużo gości z małymi dziećmi. Bardzo nie lubię hałasu, więc tam mam idealną kryjówkę. Później na trochę wychodzę i nawet pozwalam się pogłaskać, najbardziej jednak lubię drzemać w ciszy i spokoju.

Teatr cieni Ktoś zajął moje miejsce! Mój cieplutki domek do spania

Dzień 15

Pani na chwilę wyjechała w bardzo ważnej sprawie. W związku z tym mam wiele czasu na poważne przemyślenia. Już wcześniej wspominałam kilka razy o rudym kocurku, którego kilka dni temu przepędziłam z ogródka. Dzisiaj przypominałam sobie, jak zaczęła się nasza znajomość. Kiedy jeszcze nie mogłam wychodzić na dwór sama, rudzielec przychodził na nasz taras z upolowaną zdobyczą i chwalił się, że jest taki dzielny. Gdy zimą grzało słonko, siadał na parapecie okiennym i się wygrzewał, a ja nie mogłam nic zrobić, bo rozdzielała nas szyba. Chyba wtedy zaczęłam myśleć, że starcie między nami jest nieuniknione. Niestety, mogłam to zrobić dopiero niedawno. Ja miałam dużo siły i odwagi, bo jadłam cały czas karmę PURINA-ONE i tylko na deser przekąszałam jakąś muszkę lub motylka, a rudzielec odżywiał się prawdopodobnie tylko tym, co znalazł na polu. Nie miał żadnych szans. Tak sobie leżę i myślę, że trochę mi go żal…

Co się chwalisz? Ja mam lepsze jedzonko Zimowe tete a tete

Dzień 16

Dzisiaj pani wróciła z Krakowa. Odwiedziła tam między innymi moją koleżankę – kotkę o imieniu Szparag i kolegę – pieska Bronka, który jest buldożkiem francuskim. Opowiedziała im o mojej przygodzie z PURINĄ. Kotka ma już kilkanaście lat i wiele w swoim życiu przeżyła, ale bardzo dobrze dogaduje się ze swoim współlokatorem. Ja nie wiem, czy bym tak potrafiła. Marzę o jakimś towarzyszu zabaw, bo czasami samej mi smutno. Gdyby to był piesek, musiałabym wziąć kilka rad od Szparaga. W czasie nieobecności pani byłam bardzo grzeczna, nic nie zniszczyłam i prawidłowo się odżywiałam. Gdy pani przytuliła mnie na powitanie powiedziała, że jestem mięciutka jak kłębuszek, a sierść jest niesamowicie błyszcząca. To zasługa karmy PURINA-ONE. Myślę, że pani doceni moje dobre zachowanie i pomyśli o przyjęciu do naszego domu nowego lokatora. Są co prawda rybki, ale z nimi nie pobawię się piłką. Na razie słucham opowieści o przyjaźni psa i kota.

Moja e-koleżanka Szparag Przyjaciele od serca Jak tu panią przekonać?

Dzień 17

Pani powiedziała, że dzisiaj jest Dzień Dziecka. W takim razie muszę opowiedzieć o siostrzenicach pani, czyli moich kuzynkach. Bardzo lubię, jak przyjeżdżają do nas na wakacje, bo zawsze jest wesoło. Dziewczynki pomagają karmić rybki i zawsze pamiętają też o mojej miseczce. Pani musi nawet pilnować, żebym nie dostała od nich za dużo jedzenia. Młodsza kuzynka bawi się ze mną w czarowanie. Jestem wtedy zaklętą królewną, a ona stara się mnie odczarować wszystkimi możliwymi sposobami. Starsza kuzynka wydaje przepiękne gazetki, które razem z panią czytamy sobie wieczorami. Gazetka nazywa się „Pets” i można w niej przeczytać wszystko o kotach i psach, ale jest także trochę o innych zwierzakach. Może w następnym numerze przeczytam coś o moim udziale w akcji PURINY-ONE, czyli w Wielkim Badaniu Stanu Zdrowia Kotów 2009 i o prowadzonej przeze mnie książeczce zdrowia?

Zabawa w czarowanie Fragment gazetki Ciekawostki z kociego życia

Dzień 18

W moim ogródku pojawiło się wiele dziwnych oślizgłych stworzeń, które na plecach dźwigają swoje domki. Nazywają się ślimaki. Jedzą bardzo dużo zielonych liści i zostawiają srebrne ścieżki za sobą, więc mojej pani to się nie podoba. Postanowiłam przyjrzeć się im z bliska. Widziałam już w komputerze dużą przydomową hodowlę ślimaków, którą można obejrzeć na stronie http://blog.pikinini.pl/2009/slimak-slimak-pokaz-rogi/. Razem z panią przeczytałam też, że można z nich przyrządzać pyszne jedzonko, które jest bardzo popularne we Francji. Pani to jadła, ja jednak dziękuję za takie mięczaki, bo dla moich ząbków lepsza jest sucha karma PURINA-ONE. Jej granulki ścierają cały kamień i nie mam najmniejszych problemów z utrzymaniem ząbków w czystości. Zawsze mam świeży oddech i mogę przytulać się do mojej pani, a gdy zajdzie potrzeba pokazać białe ząbki intruzom.

Czy to nadaje się do jedzenia? Przydomowa hodowla ślimaków Lubię się przytulać

Dzień 19

Dzisiaj byłam z wizytą u Pana Doktora. Dużo biegam na dworze, więc muszę się regularnie odrobaczać. Jest ogólnie wiadome, że bardzo nie lubię pasty i Pan Weterynarz daje mi jej więcej (część ląduje zawsze na podłodze). W poczekalni siedziałam z jeszcze jedną kotką, fretkami i kilkoma psami. Trochę bałam się psa, którego słychać było przez drzwi gabinetu, więc schowałam się początkowo pod kaloryferem. Tu byłam bezpieczna. Gdy weszłam do gabinetu, spotkała mnie niespodzianka. Pan Doktor nie dał mi teraz pasty, tylko posmarował mój kark specjalnym preparatem. Nie było tak strasznie. Pani opowiadała o moim udziale w akcji PURINY-ONE, a ja tymczasem mogłam rozejrzeć się po gabinecie. Wisiał tam duży plakat ze śmiesznym kotem, a na szafkach leżało mnóstwo kolorowych lekarstw. Było o wiele ciekawiej, niż podczas mojego zabiegu sterylizacji w zeszłym roku. Następnym razem nie będę już się bała.

W poczekalni Plakat w gabinecie weterynaryjnym Ile tu lekarstw

Dzień 20

Ostatnie deszczowe dni nastrajały raczej do spania czy oglądania telewizji. Telewizja zaciekawiła mnie już dawno, gdy spędzałam pierwsze tygodnie w nowym domu. Była wtedy zima, a program zdominowany był skokami narciarskimi z udziałem Adama Małysza. Gdybym ja mogła tak skakać… Bardzo lubiłam też położyć się na odbiorniku, bo było tam bardzo cieplutko. Latem wolę oglądać wszystko z podłogi, a ostatnio nawet z kanapy, choć wszystko jest jakby mniejsze. Widzę jednak coraz wyraźniej, a oczka są cały czas prawidłowo nawilżone. Pani powiedziała, że to między innymi za sprawą zdrowej karmy PURINA-ONE. Gdy przybyłam do mojego nowego domu półtora roku temu, miałam zapalenie spojówki prawego oka. Urodziłam się w chłodnej piwnicy i musiałam walczyć o pokarm z moimi czterema braćmi. Chyba któryś drapnął mnie w oko, ale pani mi je wyleczyła, a teraz dba, by moje oczka były zawsze zdrowe i błyszczące.

Oglądam skoki narciarskie Kotek "na" i kotki "w" telewizorze Nie przeszkadzać

Dzień 21

Pani bardzo dba o moją sprawność fizyczną i szczupłą sylwetkę. Żeby taki stan trwał jak najdłużej, dostaję karmę PURINA-ONE. Jej jedzenie daje lepsze rezultaty, gdy się dużo biega. Pogoda cały czas nie pozwala buszować po ogródku, więc pani otworzyła mi poddasze. Jest tam tyle zakamarków, że nie wiem, kiedy je wszystkie spenetruję. Bardzo nie lubię żółtej wełny mineralnej, która jest wszędzie rozłożona i kłuje w moje opuszki, dlatego bawię się w grę Pippi. Gra nazywa się „nie dotykać podłogi”, a przeczytałam o niej na stronie http://blog.pikinini.pl/2009/pippi-dziwne-dziecko/. Ja musiałabym nazwać grę „nie dotykać wełny”. Wędruję więc sobie tylko po deskach, czasami też muszę dać porządnego susa. Pani powiedziała, że od kiedy jem PURINĘ-ONE, zrobiłam się bardziej skoczna, zwinna i pewna siebie. Jesienią jestem częstszym gościem na poddaszu, bo polne myszki chcą tu zimować. Tu mieszkam ja, a one niech uciekają do swojej norki.

A ku ku "nie dotykać podłogi" Mogę jeszcze pobiegać?

Dzień 22

Worki to druga, zaraz po kartonach, moja ulubiona zabawka. Gdy tylko jakiś pojawi się na podłodze, próbuję wejść do środka. Na początku pani bała się, że mogę się udusić. Teraz pozwala mi tarmosić worki bez przeszkód, choć mogę to robić tylko w jej obecności. Wyobrażam sobie wtedy, że przechodzę specjalne zabiegi w kocim SPA. Wiem, że przed wejściem do folii przydałoby się czymś nasmarować, ale ja stosuję kurację wewnętrzną. Karma PURINA-ONE powoduje, że moja skóra jest coraz bardziej jędrna i nawilżona, więc pragnę utrwalić ten efekt zawijając się w folię. Później pani zapewnia mi mały masażyk plecków i drapanie za uszkiem. Czego więcej mi trzeba? Już prawie zmieniłam sierść na letnią i pani mówi, że jest ona znacznie bardziej miękka i błyszcząca, niż o tej samej porze zeszłego roku. Bardzo cieszę się, że tak mówi, bo to znaczy, że nie zamierza zmieniać mojego jedzonka.

Grunt to dobrze się schować Podczas zabiegu w kocim SPA Za workiem wejdę wszędzie

Dzień 23

Ciągle pada… Już chyba wszystkie koty i ich właściciele mają dość deszczowej pogody. Pomiędzy kolejnymi chmurzyskami śmigam sobie po mokrej trawie, ale później muszę dłużej czyścić futerko. Co jednak robić przez resztę czasu? Kiedyś podpatrzyłam, jak moja pani wykonuje jakieś dziwne ruchy. Nazywała to ćwiczeniami. Postanowiłam też zafundować sobie takie ćwiczenia. Najpierw się porozciągałam, następnie wykonałam parę skrętów w prawo i w lewo, na koniec kilka „kocich grzbietów”. Myślę, że te ćwiczenia wspomogą działanie mojej karmy PURINA-ONE i będę miała zdrowe stawy. Muszę je utrzymywać w dobrej kondycji, bo chcę jak najdłużej wymykać się na łąki, wspinać na okoliczne drzewa i gonić inne koty. Jak widać, zawsze mam ochotę na ruch i nie trzeba mnie specjalnie do tego namawiać. No to jeszcze raz: w prawo i w lewo.

Na początek stretching Skręt w prawo i skręt w lewo

Dzień 24

Nareszcie zaświeciło słońce. Wczoraj wieczorem stoczyłam walkę z rudym kotem (innym, niż ostatnio). Było ciężko, ale ostatecznie przepędziłam intruza z posesji. W nocy wylizałam swoje rany i dzisiaj znowu mogę biegać po ogródku. Moja skóra musi być jędrna i nawilżona, dlatego po każdym dłuższym wyjściu na dwór muszę uzupełnić wodę w organizmie. W mojej miseczce jest zawsze świeża woda, ale ja wolę ją chłeptać z blaszanej konewki. Pani opowiedziała mi o kotach swojej koleżanki, które mają specjalnie laną wodę do konewki, bo z miski nie ruszą. Ja jeszcze nie stroję takich fochów. Pomoc w odpowiednim nawilżeniu skóry zapewnia mi także jedzenie karmy PURINA-ONE, która zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3 i 6 oraz cynk. Dzięki temu moja skóra jest mniej podatna na pęknięcia i skaleczenia po walkach z innymi kotami, a jeżeli już się takie urazy zdarzą, bardzo szybko się goją.

Łyczek wody w domu i łyczek w plenerze Na straży przy wodopoju

Dzień 25

Pani wyszła do pracy, więc w spokoju mogę opisać moją walkę sprzed dwóch dni. Jak zwykle spacerowałam sobie wzdłuż płotu, gdy na horyzoncie zauważyłam rudego kocura numer dwa. Ma on więcej białej sierści od kocura numer jeden, z którym stoczyłam walkę w szóstym dniu prowadzenia książeczki. Kocur numer dwa był nastawiony bardziej bojowo, a wcześniej nie mieliśmy okazji do konfrontacji. W pierwszej rundzie moja duma została wystawiona na ciężką próbę. Głośna kotłowanina wygoniła panią z domu, a ja z trudem odpierałam ataki przeciwnika. Po chwili udało mi się odskoczyć od kocura i głośnym syczeniem oznajmiłam mu, gdzie jest jego miejsce. Uciekł jak niepyszny przez płot, a ja poszłam do mojej samotni za donicą, gdzie wylizałam krew z sierści. Pani zaniepokoiła się, ale po dokładnym obejrzeniu mnie stwierdziła, że to musi być krew przeciwnika. To dowód, że wpływ PURINY-ONE na elastyczność skóry jest bardzo duży.

Raz na wozie, raz pod kotem :-) Przyczajony tygrys, ukryty smok Leczę urażoną dumę w mej samotni

Dzień 26

Razem z panią staramy odżywiać się bardzo zdrowo. Ja mam łatwiej, bo mam swoją PURINĘ, którą wystarczy wsypać do miski. Pani musi wyhodować sobie warzywa. Nie dosyć, że trzeba najpierw wysiać nasionka, to jeszcze należy je podlewać, pielić, na koniec zerwać i czasami ugotować. Zawracanie głowy. Chciałam podzielić się moim jedzonkiem z panią, ale grzecznie odmówiła. Nic nie rozumiem, ale przynajmniej będzie więcej dla mnie. Pani zadbała, bym miała swoją PURINĘ-ONE, więc ja chciałam pomóc pani przy jej roślinkach. Z samego rana wyszłyśmy do ogrodu zebrać truskawki, później sprawdziłam, czy żaden robak nie podjada pietruszki, koperku, bazylii, melisy i innych ziółek. Wygoniłam z grządki jednego żuka, a potem pobiegłam za motylem. W ogrodzie jest ich coraz więcej, bo bardzo lubią przylatywać do rosnącej wokół ogródka warzywnego szałwii, a ta właśnie kwitnie. A jak ładnie pachnie…

Pomagam zbierać truskawki Sprawdzam smak  koperku i pietruszki Wśród pachnącej szałwii

Dzień 27

Pani bardzo lubi motyle. Ja także, choć w trochę inny sposób. Dzisiaj pani powiedziała, że znalazła dobry sposób, bym mogła na nie patrzeć, nie robiąc im przy okazji krzywdy. Byłam bardzo ciekawa, co to może być. Po południu już wiedziałam. To przepiękny domek, w którym motylki mogą schronić się w lecie przed upałem lub w czasie zimy, gdy muszą hibernować. Zaciekawiły mnie dziwne otwory z przodu tego domku. Pani wyjaśniła, że to takie specjalne wejścia dla motyli, przez które nie wejdą ich wrogowie, np. myszy czy ptaki (albo ja, hi, hi, hi). W środku znajduje się naturalna kora, do której się przyczepiają, składają skrzydła i zasypiają. Ja też bym chciała przespać całą zimę, ale bałabym się, że w tym czasie ktoś zje mój cały zapas PURINY-ONE. Na to nie mogę pozwolić! Już wolę zrezygnować ze skrzydlatej przekąski. Teraz będę mogła razem z panią oglądać motyle przez cały rok, bo przepiękne motyle są też namalowane na domku.

Coś nowego w ogródku Domek dla motyli już zamontowany Przyszły mieszkaniec motylego domku

Dzień 28

Dzisiaj znacząco się oziębiło. Jeszcze wczoraj kładłam się na podłodze, żeby schłodzić temperaturę ciała, a dzisiaj akceptuję tylko ciepły kocyk. Gdy byłam mała, a zima za oknami szalała, lubiłam spędzać czas przed kominkiem. Kominek jest otwarty, więc pani musi stawiać specjalny parawan, żebym nie spaliła swojego futerka. Jestem strasznie ciekawskim kotkiem i zawsze próbowałam dowiedzieć się z bliska, jak pali się drewno. Próbowałam kilka razy przejść przez parawan, ale pani była czujna. Teraz muszę bardziej uważać, bo tak pięknego i miękkiego futerka jeszcze nigdy nie miałam. Nie mogę pozwolić sobie na jego osmolenie. Dzisiaj troszkę biegałam po mokrej trawie, w związku z tym byłam cała mokra. Na szczęście pani rozpaliła ogień w kominku i mogłam się przed nim wysuszyć. W blasku palącego się ognia moja sierść niewiarygodnie błyszczy, co niewątpliwie jest zasługą karmy PURINA-ONE.

Obrazek lepszy, niż w telewizorze Próba przejścia przez parawan Mucha też korzysta z ciepła kominka

Dzień 29

Z samego rana pani wyszła do pracy, więc postanowiłam zrobić niespodziankę i posprzątać dom. Widziałam wcześniej, jak pani to robi, więc myślałam, że to nic trudnego. Wiadro znalazłam szybko, ale co dalej? Gdzie mop i woda? Coś mi chyba nie wyszło. Wskakiwałam do wiadra i wyskakiwałam z niego, ale nic się nie zmieniało. Postanowiłam trochę odpocząć, bo to nie było lekkie zajęcie, no i przysnęło mi się. Pomyślałam sobie, że może lepiej się stało, bo przynajmniej się nie pobrudziłam. Przypilnowałam za to torby, którą pani zostawiła na kanapie. Mam nadzieję, że pani będzie zadowolona. Gdy po południu pani wróciła, nasypała mi smacznej PURINY-ONE do miseczki, a sama zjadła swoją kolację. Miała ciężki dzień, więc położyła się na kanapie pod kocykiem, a ja zaraz wskoczyłam na jej nogi, no i znowu „odpłynęłam”. Nie obudziła mnie nawet zmiana poziomu spania, tak zmęczyło mnie dzisiejsze sprzątanie…

Zawsze pomagam przy sprzątaniu Chwileczkę sobie odpocznę Wpadłam po uszy :-)

Dzień 30

Nadszedł dzień podsumowań. Jeszcze o tylu rzeczach chciałabym opowiedzieć, a tu brakuje miejsca i czasu. Mam już 21 miesięcy i jestem coraz zdrowszą kotką. Jeszcze miesiąc temu mojej sierści daleko było do ideału, do tego doszedł jeszcze okres jej wymiany z zimowej na letnią. Już po trzech tygodniach jedzenia karmy PURINA-ONE sierść zyskała niecodzienny blask, widoczny szczególnie w słońcu. Z tak pięknym wyglądem jestem lokalną gwiazdą i z dumą przechadzam się po sąsiednich ogrodach. Mam lepszą kondycję i biegam coraz dalej, więc mogę zaprezentować się większej ilości pobratymców, którzy spoglądają na mnie z zazdrością. Znają oni też, co niektórzy nawet z bliska, bardzo dobry stan moich białych zębów, jednak marzę o tym, by pokazywać je tylko w przyjaznym uśmiechu. Pani opowiadała sąsiadom o akcji, w której biorę udział i wszyscy zgodnie orzekli, że ich koty też będą jadły PURINĘ-ONE. Jak dobrze mieć takich mądrych opiekunów.

PURINA dobra do gryzienia... ...i do gryzienia :-) Ja bym chciała jeszcze pisać :-(

Dzień 31

Zrelaksowana Zaskoczona

Dzień 32

Dzień 33

Dzień 34

Boo